Wywiad z mamą – najlepiej zrobić w Dzień Mamy, my też spróbowałyśmy

W czwartym Kosmosie dla dziewczynek „Mamy” zaproponowaliśmy przeprowadzenie przez Wasze dzieci wywiadu z mamą. Zachęcamy, by zrobić go na przykład dzisiaj, specjalny dzień – Dzień Mamy.

Za oknem deszczowo, pogoda nie skłania do wychodzenia z domu. Dlatego postanowiłyśmy same zrealizować kosmiczne zadanie. Było zabawnie i wzruszająco. Serdecznie polecamy! Wyślijcie do nas wasze wywiady. Poniżej prezentujemy wywiad Mikołaja, lat 7,5, ze swoją mamą – Magdą Kaźmierczak, naszą koordynatorką działań edukacyjnych oraz Michaliny z Ewą Pietruszczak, członkinią zarządu Fundacji dla Dziewczynek, odpowiedzialną za obszary marketingu i komunikacji.

Wywiad Mikołaja z mamą, Magdaleną Kaźmierczak, koordynatorką działań edukacyjnych Fundacji

Mikołaj (7 i pół lat): Mamo opowiedz mi o sobie – nie-mamie. Co lubiłaś przed moim urodzeniem, a czego nie lubiłaś najbardziej na świecie?

Magda Kaźmierczak: Najbardziej na świecie, zresztą tak jak i teraz, lubiłam pisać, czytać, tańczyć i śpiewać. Strasznie nie lubiłam lekcji WF-u. Nie lubiłam grać w koszykówkę i nie lubiłam robić zakupów.

Co było dla Ciebie ważne zanim zostałaś mamą?

– Moi przyjaciele. Ważna była nauka, zdobywanie wiedzy, czytanie – tak jak mówiłam, różne rzeczy związane ze sztuką i najbliższa rodzina.

Gdybyś mnie mogła zabrać w miejsce, które zrobiło na Tobie największe wrażenie zanim się urodziłem, gdzie byśmy wylądowali?  

– Myślę, że wylądowalibyśmy w dwóch miejscach, w których byłam zanim się urodziłeś. Jedno to byłaby Grecja, różne miejsca w Grecji, ale przede wszystkim Kreta – taka piękna wyspa, na której jest bardzo ciepło, gdzie są piękne kwiaty i można jeść rybki samodzielnie złowione w morzu. Jest w ogóle bardzo pięknie i mieszkają cudowni, ciepli ludzie. A drugie miejsce to również ciepły kraj – Hiszpania, okolice Barcelony, które na pewno by Ci się spodobały. Tam jest mnóstwo ludzi, jest kolorowo, rozbrzmiewa piękna muzyka, są piękne światła i palmy.

Jak wyglądał świat, gdy byłaś małą dziewczynką?

– Nie było wielu rzeczy, które teraz są normalne. Nie było telefonów komórkowych. My z moją mamą miałyśmy telefon stacjonarny dopiero wtedy, gdy ja już byłam dorosła. Wcześniej chodziło się na przykład dzwonić od kogoś, od sąsiadów. Był taki telefon na kabelek, z tarczą – taki, jaki jest jeszcze u babci Krysi – z takim kręconym kabelkiem. Nie było gier komputerowych… to znaczy były, ale nie takie powszechne. Ja nie miałam swojego komputera bardzo długo. W telewizji były tylko kanały, jakie były dostępne dla wszystkich, takie trzy państwowe kanały i oglądało się to, co leciało. Nie było takich kanałów jak dziś, że włączasz sobie bajkę, którą chcesz i o godzinie o której chcesz. Co było takiego fajnego… Dużo więcej czasu spędzało się na podwórku z dziećmi. Skakało się w gumę – to była taka fajna gra. Wtedy to była jedna z nielicznych rozrywek, które były dostępne i ja to uwielbiałam i bardzo dużo na tej gumie skakałam.

W co lubiłaś się bawić w moim wieku?

– Na to już trochę odpowiedziałam. Lubiłam bardzo skakać w gumę, bawić się klockami lego, choć nie miałam ich wcale dużo. Miałam tylko dwa zestawy, jeden mały drugi bardzo duży. Bardzo lubiłam czytać, rozwiązywać różne łamigłówki, krzyżówki dla dzieci, rebusy. Lubiłam z koleżankami bawić się na podwórku, lepić z gliny wykopywanej z ziemi.

Opowiedz jakąś śmieszną historyjkę z czasów gdy chodziłaś do szkoły.

To jest historia związana z moją mamą. To było w trzeciej klasie. Pani powiedziała, że przyjdzie do nas studentka, która będzie nas obserwowała. Nikt nas nie wiedział kto to będzie. Byliśmy wszyscy bardzo zaciekawieni. Tak się złożyło, że któregoś kolejnego dnia moja mama przyszła do mnie do szkoły. Wyglądała bardzo ładnie, była bardzo miła. Jedna z moich koleżanek wtedy wykrzyknęła: „To jest chyba ta studentka!”. Moja mama, gdy jej to opowiedziałam, to się tak ucieszyła, że ktoś pomyślał, że jest ciągle taka młoda.

Co okazało się dla Ciebie największą frajdą, gdy pojawiłem się w twoim życiu, a co najbardziej Cię zaskoczyło?

– Największą frajdą było patrzeć jak rośniesz i jak robisz nowe super rzeczy, jak się zmieniasz z dnia na dzień. Jak na przykład jednego dnia się jeszcze nie uśmiechałeś, a drugiego już tak. Albo jednego dnia nie chodziłeś, a następnego dnia nagle tak. I to było cudowne i nadal jest, patrzeć jak uczysz się nowych rzeczy, coraz więcej umiesz.

I to, że jest się tak blisko w kontakcie z drugim człowiekiem non stop, tak bardzo, bardzo blisko. I to, że tak zawsze mi ufałeś – to było najpiękniejsze dla mnie.

A, co mnie zaskoczyło… Że się tak mało śpi, gdy ma się dzieci i że dzieci budzą się w nocy tak strasznie często. Ale to nie jest jakiś wielki problem. Po prostu przywykłam do tego.

Jakie jest twoje najpiękniejsze wspomnienie z czasów, gdy zostałaś już mamą?

– Chyba sam poród był takim niesamowitym przeżyciem, jak się rodzi pierwsze dziecko. Gdy zobaczyłam Ciebie, gdy pani położna położyła Ciebie na moim brzuchu, powiedziałam „Jaki on piękny”. Tego się nie da opisać, co się czuje, gdy się widzi swoje dzieciątko.

Co najbardziej lubisz robić dla siebie?

– Nadal są to te rzeczy, które lubiłam robić przed twoim urodzeniem… Lubię pisać, czytać, tańczyć i śpiewać. Bardzo lubię nadal spotykać się z przyjaciółmi. A jedną z rzeczy, które lubię robić, to spędzanie czasu z Wami. To też jest dla mnie fajne.

Z czego jesteś dumna?

– No wiadomo że z Was, moich dzieci. Jestem też dumna z moich ostatnich osiągnięć, a w szczególności z przetłumaczonej książki. Z tego jestem najbardziej dumna. Ale największe ‘dumy’ jeszcze przede mną – wasze osiągnięcia i kolejne sukcesy w moim rozwoju.

Gdyby się okazało, że  masz super moce i możesz zrobić wszystko, to co byś zrobiła?

– Jak bym miała taką super moc, to bym sprawiła, by wszyscy ludzie na świecie byli zdrowi. Zaadoptowałabym wszystkie dzieci, które nie mają domu i kochających rodziców. Wybudowałabym dla nich ogromny dom i nasza rodzina by się nimi opiekowała, tak żeby już żadne dziecko nigdy nie płakało.

Dobra to już koniec wywiadu.

 

Wywiad Michaliny (lat 8) z mamą, Ewą Pietruszczak, członkiną zarządu Fundacji, odpowiedzialną za obszary marketingu i komunikacji

Michalina: Z czego jesteś dumna?

Ewa Pietruszczak: To jest trudne pytanie. Jestem dumna z siebie, z tego, co zrobiłam. Jestem bardzo dumna z moich dzieci, jestem dumna z „Kosmosu dla Dziewczynek”.

A teraz bardzo, bardzo trudne pytanie… Gdyby okazało się, że masz super moce i i możesz zrobić wszystko, to co byś zrobiła?

– Zrobiłabym tak, żeby nikt nie szedł głodny spać na całej Ziemi i żeby nikt nie szedł spać w strachu. By wszyscy ludzie uwierzyli, że mają taką moc, że mogą sobie poradzić ze wszystkimi problemami, jeśli tylko będą rozmawiać ze sobą. I kupiłabym Ci pięć aparatów fotograficznych. Albo nie, zbudowałabym fabrykę aparatów i razem byśmy myślały nad tym, jaki aparat teraz chcemy mieć. Każdego tygodnia mogłybyśmy doskonalić inny aparat fotograficzny.

…za złotówkę

– Może być za złotówkę i takie, jakie byśmy chciały.

A ci, którzy pracują w fabryce, tak jak ci, którzy pracują w Kosmosie – bo gdy przynosisz Kosmos do domu to nie muszę za niego płacić.

– No właśnie, jak byśmy miały swoją fabrykę, musiałybyśmy być odpowiedzialne za to, że ona musi funkcjonować.

Gdybym miała super moc to uporządkowałabym całą naszą planetę. Sprawiłabym, że zniknęłyby wszystkie śmieci. Lasy, które wyrąbaliśmy, by pojawiły się z powrotem. Nie byłoby worków plastikowych w oceanach i by powietrze było czyste.

A teraz pytanie – co okazało się dla Ciebie największą frajdą, gdy pojawiłem się w twoim życiu, a co najbardziej Cię zaskoczyło?

– Największą frajdą było to, że się pojawiłaś i że się pojawiłaś zdrowa i szczęśliwa, taka piękna, spokojna i mądra. Zaskoczył mnie bardzo twój spokój i to, że byłaś takim spokojnym, zadowolonym dzieckiem. Nawet byłam z Tobą u lekarza i poskarżyłam się: „Ta dziewczyna w ogóle nie płacze, czy wszystko jest z nią w porządku?”. Zachwyciło mnie to, że robiłaś wszystko w swoim tempie. Jak rosłaś, ja zaczęłam budować swoją firmę. To, że tak rosłaś i się rozwijałaś dawało mi bardzo dużo siły, nadziei i odwagi, że moja firma też się tak będzie rozwijała w swoim tempie i w dobrym kierunku. Mówię o „Elementach”, wtedy jeszcze nie było „Kosmosu”.

W co lubiłaś się bawić, gdy byłaś w moim wieku?

– Miałam taką jabłonkę. Mieszkałam w domu poniemieckim, wokoło rosły stare drzewa i była taka piękna jabłonka, na którą łatwo się było wspinać. Ona miała taką gałąź, na której można było się opierać. Nazywałam ją „baza”. Wchodziłam na „bazę”, czyli wdrapywałam się na tę jabłonkę, która była przy płocie sąsiada. Siedziałam tam ukryta i obserwowałam.

A miałaś lornetkę?

– Nie, nie miałam. Ale bardzo lubiłam tam długo siedzieć. Lubiłam też robić takie widoczki. Brało się kawałek szkła, trzeba było zrobić tak, by piasek był gładziutki. Robiło się układankę z kwiatków, listków. To się przykrywało szkłem i dzięki temu nic się nie ruszało. To się przysypywało potem piaskiem. To była zabawa w odkrycia – miałaś takie odkrycia archeologiczne. Widzisz, że jest trochę szkła, poruszasz piaskiem i pojawia ci się taki piękny obrazek, jakaś kompozycja z kwiatów. To było strasznie fajne. Tych obrazków było dużo na całym podwórku.

No to dziękuję za wywiad i to już koniec

– Bardzo dziękuję za wywiad, buziaczki, papa i pipi.

 

© fundacja Kosmos dla Dziewczynek 2017 - wszelkie prawa zastrzeżone. Strona stworzona przez: MiejStrone.pl

0