Marzymy, by ta książka znalazła się na półce każdej dziewczynki – autorki „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”. Pierwszy polski wywiad

Francesca Cavallo i Elena Favilli autorki „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”

Skąd wziął się pomysł na napisanie „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”, jak autorki przekonały ludzi do przekazania im miliona dolarów na jej publikację, która z bohaterek jest ich ulubioną postacią i dlaczego być buntowniczką to dobrze – o tym w pierwszym w Polsce wywiadzie z Franceską Cavallo i Eleną Favilli, autorkami bestselerowej książki.

 

Skąd pomysł na napisanie „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”? Na polskim rynku wydawniczym nadal niewiele jest książek dla dziewczynek o silnych kobietach. Ale przecież to nie tylko specyfika polskiego rynku, prawda?

– To najważniejszy projekt, nad którym kiedykolwiek pracowałyśmy. Powstał z zakorzenionych w nas głęboko potrzeb. Kwestia równych praw kobiet – to coś, co jest dla nas bardzo ważne. Chciałyśmy, by nasza praca miała wpływ na kobiety, by je wzmacniała. Marzymy, by ta książka znalazła się na półce każdej dziewczynki, bo jesteśmy przekonane, że pomoże im w odważnym marzeniu i zachęci do walki o siebie i o to, co chcą osiągnąć w życiu.

Jakich argumentów użyłyście, by przekonać darczyńców na portalach crowdfundingowych do zrzucenia się na waszą książkę?

– Kampania trwała 8 miesięcy. Kilka miesięcy przed startem kampanii skupiłyśmy wokół siebie środowisko ludzi zainteresowanych budowaniem poczucia własnej wartości wśród dziewczynek. Środki na wydanie książki zbierałyśmy na Kickstarterze i Indiegogo. Zaczęłyśmy kampanię w kwietniu 2016 roku. Zanim jednak zaczęłyśmy zbierać pieniądze, wysłałyśmy testowo kilka tekstów i grafik w newsletterze. Kampania szybko nabrała tempa i „Opowieści na dobranoc…” stały się książką, na którą przekazano najwięcej pieniędzy w całej historii crowdfundingu.

Na wydanie książki zebrałyśmy ponad milion dolarów od 20 tysięcy ludzi z 71 krajów. Zakładałyśmy początkowo zbiórkę 40 tysięcy dolarów, ale to udało się osiągnąć już w ciągu 30 godzin! 29 dnia trwania zbiórki na publikację naszej książki przekazano ponad 675 tys. dolarów i wtedy postanowiłyśmy kontynuować tą zbiórkę. Gdy zobaczyłyśmy, że na liczniku pojawiła się suma miliona dolarów, byłyśmy przeszczęśliwe, że aż tylu ludzi poparło nasz pomysł.

Dlaczego zatytułowałyście swoją książkę „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”? (Oryginalny tytuł: Good Night Stories for Rebel Girls”). Buntowniczka (rebel) ma w języku polskim, podobnie jak w angielskim, raczej negatywne nacechowanie.

– Od kobiet oczekuje się mówienia o pokoju i harmonii, nawet w sytuacji gdy są wiktymizowane i odmawia im się podstawowych praw. Czujemy, że nie ma potrzeby pisania kolejnych książek dla kobiet o tym jak unikać nieporozumień. Świat potrzebuje książek, które będą zachęcały kobiety do bycia sobą, nawet jeśli to oznacza bycie nielubianą. Właśnie dlatego użyłyśmy słowa „buntowniczka” w tytule książki.

A dlaczego postanowiłyście pisać wyłącznie o kobietach?

Bo nimi jesteśmy. Nasze doświadczenie zawodowe pozwoliło nam zrozumieć jak ważne jest dla dziewczynek otaczanie się wzorcami kobiet. Silne damskie wzorce pomagają im być bardziej pewnymi siebie i sięgać po odważniejsze cele. Zdałyśmy sobie sprawę, że w 95% książek i telewizyjnych show, wśród których dorastałyśmy, brakowało kobiet jako głównych bohaterów. Przeanalizowałyśmy sprawę i okazało się, że ta sytuacja przez minione 20 lat niewiele się zmieniła. Dlatego postanowiłyśmy same coś z tym zrobić.

 W jaki sposób wybierałyście swoje bohaterki? Jakimi kryteriami się kierowałyście?

– Chciałyśmy przedstawić kobiety z tylu krajów, z ile uto tylko możliwe, ponieważ w produkcjach mediów dla dzieci brakuje różnorodności nie tylko pod względem płci, ale także pod względem rasy, orientacji seksualnej czy wyznania. Naszym celem było również przedstawienie kobiet różnych zawodów; chciałyśmy mieć: puzonistki, oceanolożki, sędzie, działaczki polityczne, szpiegów, szefowe kuchni, surferki, poetki i piosenkarki rockowe. I na koniec, wybierałyśmy kobiety, których życie osobiste miało w sobie coś, co mogło zainteresować dzieci, na przykład Julia Child, sławna szefowa kuchni, która zaczęła swoją karierę jako szpieg i gotowała ciastka, które miały za zadanie podczas drugiej wojny światowej odstraszać rekiny od podwodnych materiałów wybuchowych.

 Która z postaci z waszej książki jest wam najbliższa? Która was najbardziej inspiruje?

– W każdej z tych historii jest jakaś cząstka nas. Praca w otoczeniu tak wspaniałych przykładów przywództwa, odwagi i empatii to była prawdziwa magia. Jako że jesteśmy Włoszkami, szczególnie ukochałyśmy sobie historię Lelli Lombardi, zawodniczki Formuły 1, jedynej kobiety w historii, która zdobyła punkty w wyścigu Formuły 1. Lombardi nauczyła się prowadzić, dostarczając wraz z tatą ciężarówką mięso i wędliny w górzystych regionach Piemontu we Włoszech.

Bardzo inspirująca była dla nas również postać Alfonsiny Strady, która wywalczyła sobie prawo do udziału w wyścigu Giro d’Italia, jednym z najcięższych wyścigów kolarskich na świecie.

Dlaczego zdecydowałyście się na pisanie o prawdziwych kobietach, a nie stworzyłyście galerii fikcyjnych postaci? Czy to ma znaczenie, że dziewczynki czytają historie realnych kobiet?

– Jako dzieci poznawałyśmy siebie i otaczający nas świat poprzez bajki, które słyszałyśmy. Bajki, które opowiadamy dziewczynkom, pokazują im ich możliwości w bardzo ograniczony sposób. Ilustracje towarzyszące tym bajkom w jeszcze węższym zakresie pokazują, jak dziewczynki powinny wyglądać. To wpływa na brak pewności siebie i poczucie wiecznego bycia w błędzie. Ta plaga dotyka je najpierw w szkole, a potem w życiu zawodowym. Badania wskazują, że dziewczynki są mniej pewne siebie niż chłopcy już w pierwszej klasie, mimo, że otrzymują lepsze stopnie niż oni. Nadszedł już czas zmienić narrację na temat kobiecości. I o tym są właśnie „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek”. Nasze opowiadania mówią o prawdziwych kobietach, które osiągnęły nadzwyczajne wyniki w każdej dziedzinie, jaką możecie sobie wyobrazić. Są one źródłem ogromnej inspiracji, zachęcają dziewczynki do dążenia do celu, uczenia się i marzenia bez narzucania sobie ograniczeń.

Czy każda dziewczynka musi być „buntowniczką”?

– Dziewczynka powinna być tym kimkolwiek chce. Wierzymy, że samo słowo „buntowniczka” nie niesie ze sobą negatywnych skojarzeń, jest raczej opisem osoby, która nie jest zadowolona z pewnych aspektów społeczności, w której żyje, i decyduje, że ma wystarczająco dużo siły, by coś zmienić. Według jednej z definicji słowo „buntowniczka” oznacza: „stawiająca opór lub stająca przeciwko jakiemuś autorytetowi lub tradycji”. Dlaczego miałoby to być złe?

Nasza książka ma za zadanie inspirować i wzmacniać zarówno dziewczynki, jak i chłopców, przekonać ich, że oni również mogą zmieniać świat. Dziękujemy za możliwość rozmawiania o tym.

No właśnie, czy tę książkę mogą czytać również chłopcy? Czy może ich zainteresować?

– Oczywiście! Z naszego doświadczenia wiemy, że „Opowieści na dobranoc…” nie są odbierane przez chłopców jako książka nie dla nich. To raczej my dorośli mamy z tym problem. Byłoby cudownie, gdyby dzieci dorastały w świecie, w którym chłopcy nie ocenialiby tej książki jako mniej wartościowej tylko dlatego, że ma w tytule słowo ‚dziewczynki’. Wygląda na to, że wielu chłopców z tym podejściem się zgadza.

Jak, waszym zdaniem, powinniśmy wzmacniać dziewczynki, by były pewne siebie i silniejsze?

– Jest wiele sposobów, ale najważniejsze, by samemu być wzorem dla swoich dzieci. Równy podział obowiązków między mamą i tatą jest bardzo ważny. Upewnijcie się, że nie ma zadań tylko dla chłopców i tylko dla dziewczynek. To cenna lekcja dla waszych dzieci. Napisałyśmy o tym krótkiego e-booka, zatytułowanego „Jak wychować pewną siebie dziewczynkę”. Możecie ją pobrać tutaj (treść w języku angielskim).

A wracając do waszej książki, ilustrowało ją aż 60 artystek z całego świata. Nigdy nie słyszałam o podobnej publikacji, która skupiłaby wokół siebie aż tyle utalentowanych graficzek. Jak do tego doszło?

– Wybór kobiet graficzek był celowy. Uważamy, że to nasz obowiązek, by pozwolić dojść do głosu tym wspaniałym dziełom, które tworzą na co dzień artystki z każdego zakątka świata. Zależało nam również na przedstawieniu szerokiego wachlarza stylów każdej z nich, który wynika z ich różnych osobowości. Media mają skłonność do pokazywania kobiet w bardzo uproszczony sposób. My chcemy pokazać, że kobiecość ujawnia się bardzo różnorodnie, tak jak nie ma jednego sposobu bycia kobietą, lub dziewczynką – buntowniczką.

Czytelnicy dopytywali o kolejne postacie kobiet i dlatego zdecydowałyście się na wydawanie drugiej części „Opowieści na dobranoc…”. Czy przyszło wam do głowy, że na tym nie koniec?

– To prawda. Gdy „Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” trafiły do księgarń, czytelnicy nie przestawali zasypywać nas pytaniami o kolejny tom. Wskazywali nam także swoje propozycje kandydatek na bohaterki następnej książki. Posiadanie tak zaangażowanych czytelników z ponad 70 krajów było najlepszym sposobem na dotarcie do kolejnych niesamowitych biografii kobiet. Opowiadania z drugiej części to w 100% historie podsunięte nam przez czytelników.

Czy rozważałyście kiedykolwiek wydanie swojej książki tzw. tradycyjną metodą? Czy próbowałyście zainteresować nią wydawców? Jeśli nie, to z jakich powodów zdecydowałyście się ją opublikować w inny sposób?

– Ochrona naszej wolności przy tworzeniu unikalnego produktu to powód, dla którego zdecydowałyśmy się zwrócić o pieniądze na portalach crowdfundingowych. Ta wolność nie wytrzymałaby w zderzeniu z twardymi badaniami, które dyktowałyby nam jak sprzedać jak największą liczbę egzemplarzy. To jest to kim jesteśmy – nie boimy się dzielić się naszymi przekonaniami i do tego samego przekonujemy naszych czytelników!

Z Eleną Favilli i Franceską Cavallo rozmawiała Sylwia Preiss

© fundacja Kosmos dla Dziewczynek 2017 - wszelkie prawa zastrzeżone. Strona stworzona przez: Nextima.pl

0