Dotknij sztuki – Kryjówka

Lubicie kryjówki? Ja uwielbiam te tajemne miejsca, schowane przed wzrokiem innych ludzi; miejsca, w których możemy sami skryć się przed całym światem albo w których możemy ukryć ważne dla nas przedmioty.

Tekst: Joanna Rentowska

Do kryjówki nie zaprasza się wszystkich. Jest to miejsce, w którym można spotkać się z najlepszymi przyjaciółmi, rodzeństwem, osobami, którym się ufa. Można ukryć się w kryjówce, kiedy czegoś się boimy, mamy zły humor, chcemy porozmawiać z kimś w tajemnicy albo po to, by po prostu dobrze się bawić.

Kryjówki buduje się na drzewie, w lesie, ogrodzie, ale też w domu pod łóżkiem, krzesłem czy stołem. Używa się do tego koca, kołdry, zasłon. Wszystko zależy od fantazji budowniczego.

Kiedy byłam mała, budowałam kryjówki razem z bratem, zazwyczaj w czasie wakacji. Zwykle były to postawione w lesie szałasy zrobione z gałęzi. Spotykaliśmy się w nich z innymi dziećmi, w tajemnicy przed dorosłymi. Ukrywaliśmy w nich skarby znalezione na plaży: muszle, kolorowe kamienie, kawałki drewna o ciekawych kształtach. Kiedyś nawet, za zgodą rodziców, przenocowaliśmy w takim szałasie. To dopiero była przygoda, ze strachu nie spaliśmy całą noc!

Bryła światła

To wszystko przypomniało mi się, kiedy zobaczyłam na wystawie Dotknij sztuki w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie pracę Bartosza Kokosińskiego. Jego Bryła światła to domek zbudowany z różnych materiałów, wyglądający jak kryjówka. Do stworzenia koncepcji tego domku artysta zaprosił dzieci. Miały za zadanie zrobić makietę miejsca, w którym czułyby się bezpiecznie, w którym chciałyby spędzać czas i dobrze się bawić, miejsca dla nich ważnego. Bartosz połączył wszystkie te projekty i stworzył na ich podstawie domek.

Domek składa się z kilku połączonych ze sobą pomieszczeń. Jest zbudowany głównie ze sklejki drewnianej, ale też z materiałów recyklingowych: kartonów tekturowych, gąbek, styropianu, papieru czy folii. Domek jest pomalowany na różne kolory. Przechodząc przez niego, można dotykać podłóg i ścian, poczuć fakturę wykorzystanych materiałów. Na zewnątrz, z boku, jest wieża z pofalowanej, półprzezroczystej pleksi. W tej wieży artysta ukrył materiały, których użył do budowy domku. Jeśli wejdzie się na specjalny stopień i stanie na palcach, można zajrzeć do środka wieży i zobaczyć te skarby.

Wielokrotnie obserwowałam artystę podczas budowy tego domku. Widać było, że świetnie się przy tej pracy bawi. Opowiadał mi wtedy, że przypomniało mu się, jak był małym chłopcem i budował tajne miejsca. Dlatego jego domek zawiera dużo elementów, które wziął ze swoich wspomnień.

Domek na drzewie

Wiele lat temu, idąc do Fundacji Galerii Foksal, ze zdumieniem zobaczyłam domek na wysokiej topoli. Okazało się, że Domek na drzewie stworzył artysta Paweł Althamer ze swoim bratem Marcinem.
Domek był częścią wystawy Przechadzka na koniec świata z Robertem Walserem. Kiedy artysta został zaproszony do wzięcia w niej udziału, postanowił zrobić pracę w przestrzeni publicznej, a nie w galerii. Niedaleko galerii zobaczył wysoką topolę i skojarzyło mu się to z wielką przygodą.

Domek był umieszczony bardzo wysoko, na poziomie drugiego piętra, i zbudowany z bambusa przykrytego plandeką pomalowaną w maskujące barwy. Nie było łatwo do niego wejść – trzeba było wspiąć się po metalowej drabinie spuszczanej z okna galerii. Z tego okna można było do niego zajrzeć, a będąc w domku obejrzeć przez nie wystawę w galerii. Artysta chciał, żeby można było w ten sposób patrzeć na wystawę z różnych perspektyw.

Paweł i jego brat spędzili w domku na drzewie kilka nocy. Domek wyposażony był w farelkę i śpiwory. Bez tych rzeczy trudno byłoby wytrzymać, bo działo się to zimą. Panowie mieli okazję obserwować nocne życie miasta: Pałac Kultury i Nauki, bloki, ulice i ludzi. Sami w swojej kryjówce pozostawali niewidoczni.

Po kilku miesiącach od otwarcia Domku na drzewie Straż Miejska poprosiła artystę, żeby go zlikwidował. Domek został jednak przewieziony do Wenecji i przez długi czas był prezentowany w ramach Biennale Sztuki w tamtejszych ogrodach Giardini.

Często mówi się, że artyści są jak dzieci, ich wyobraźnia jest nieograniczona. Bartosz Kokosiński i Paweł Althamer nie są jednymi artystami, których interesują kryjówki. Jeśli przyjdziecie z dziećmi na wystawę Dotknij sztuki, odkryjecie też inne prace, w których można się schować.

Przyjdźcie i sprawdźcie. Do zobaczenia!

© fundacja Kosmos dla Dziewczynek 2017 - wszelkie prawa zastrzeżone. Strona stworzona przez: Nextima.pl

0